Pieczemy tak, jak dawniej.
Dowozimy tak, jak dziś.
Jesteśmy rodzinną piekarnią z Mokotowskiej. Wierzymy, że dobry chleb potrzebuje tylko czterech składników — i dużo czasu.
Słoik zakwasu i kartka z zeszytu
W 2014 roku Marta pracowała w korporacji, a Tomek był inżynierem. Jesienią babcia Bronisława dała im słoik zakwasu i przepis zapisany ołówkiem: „mąka żytnia, woda, sól, cierpliwość”. Pierwszy bochenek był zakalcem. Dziesiąty — najlepszym chlebem, jaki jedli od dzieciństwa.
Przez rok piekli w domowym piekarniku dla sąsiadów. Potem dla sąsiadów sąsiadów. W 2016 roku otworzyli maleńką piekarnię na Mokotowskiej, a zakwas — na cześć babci — nazwali Bronek.
Dziś pracuje z nami 18 osób, codziennie wypiekamy ponad 1 200 bochenków, a nasze kurierskie rowery i elektryczne auta od 6:00 rozwożą pieczywo po całej Warszawie. Ale zasady zostały te same.

Cztery rzeczy, od których nie odstępujemy
Polska mąka
Żyto spod Kielc, orkisz z Podlasia, pszenica z Wielkopolski. Znamy młynarzy z imienia.
Czas zamiast chemii
Zamiast polepszaczy — długa fermentacja. Chleb jest smaczniejszy, zdrowszy i dłużej świeży.
Ręczna praca
Każdy bochenek formuje człowiek, nie maszyna. Dlatego żaden nie jest identyczny.
Zero marnowania
Pieczemy na zamówienie, a to, co zostanie, trafia codziennie do jadłodzielni na Mokotowie.
Za każdym bochenkiem stoi ktoś konkretny
Nocną zmianę prowadzi Paweł — piekarz z 20-letnim stażem, który przyszedł do nas z Francji. Chałki od trzech dekad plecie pani Halina. Croissanty laminuje Kasia, która uczyła się w Lyonie. A o 6:00 drzwi otwiera Marta, z kawą w jednej ręce i listą dostaw w drugiej.
- Uczciwe pensje i umowy o pracę dla całego zespołu
- Szkolenia u najlepszych piekarzy w Polsce i Europie
- Własne kurierskie rowery cargo i auta elektryczne

Odwiedź nas na Mokotowskiej
Pachnie u nas od 7:00. Przyjdź na kawę i kromkę z masłem — albo odbierz zamówienie bez kolejki.